Czas świąteczny, czas zadumy, czas płynący itd. Jedni stoją nad krawędzią żywota swojego spoglądając w przepaść wiecznej otchłani zwanej nicością, w innych rodzi się życie zaś jeszcze inni mają to wszystko w… nie interesuje ich to za bardzo. Kolejne święta w których dopada mnie niewesołość, przygnębienie i nuda maniakalno depresyjna. Jestem nikim, nie mieszkam nigdzie, nie ma mnie, nie istnieje a jednak coś, a jednak gdzieś, a jednak z kimś i pora nadejdzie by ze sceny zejść choć jeszcze się na nią tak naprawdę nie wdrapałem. Za prawdę powiadam wam nadejdzie taki czas że będę mógł powiedzieć „Jestem stąd. To jest moje miejsce.” Dziś jestem dzieckiem niewoli. Nigdzie nie czuje się jak u siebie. Mój świat to świat obrazów które stawiam przed oczami innych jak zgrabne iluzje z tym że obrazy te z rzeczywistości są wzięte. Welcom to the Tymon World. The World of Vagrants.
Have you ever noticed ? That I'm not acting as I used to do before.
Komentarze