Przejdź do głównej zawartości

Pusto mi dziś w życiu


Patrzyłem dzisiaj w niebo i wiem że patrzyłaś na nie Ty. Być może nie patrzyłaś, lecz wiem że nad Tobą także jest. Błękit spowity kłębem chmur zwiastujących deszcz. Hej! Mówię do Ciebie. Cześć! Czy widziałaś to co ja? Nie sądzę. Może nieba są tak naprawdę dwa i te po którym wzrokiem błądzę to inne niebo niż to przed Tobą? Skąd wiesz że Ty to Ty i że ja nie jestem teraz Tobą? Przecież to co w tym opowiadaniu się wydarza to nie Twoja, tylko nasza sprawa.  Są dni które nie są dniami. Są noce przepełnione łzami. Jest czas w którym nic się nie wydarza. Jest bieg wieku który rysuje się na naszych twarzach. Są butelki wina, jeszcze nie wypite. Są także pytania co począć z życiem. Jest smutek, jest żal i jest bohema. Wszystko  jest tylko Ciebie tu nie ma...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wizje schizoidalne #1

- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...

Chcesz to Ci opowiem...

Umierałem sobie spokojnie. Leżąc po środku wsi. Umierałem sobie spokojnie, Nie wiedząc gdzie jesteś Ty. Umierałem sobie spokojnie. Wraz z słońcem zachodził mu świat. Umierałem sobie spokojnie. Ty żyłaś a umierałem ja. Umierałem sobie spokojnie. Była tak piękna pogoda. Umierałem sobie spokojnie. Choć Ty byłaś jeszcze młoda. Umierałem sobie spokojnie. Nie umiałem się więcej bać. Umierał spokojnie bez Ciebie. Samotny. Ach kurwa mać!
Niedawno zobaczyłem że to był pierwszy wpis w 2010 roku. We wrześniu! WOW! Ciekawe czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. W zasadzie jestem pewien że nie. Bo i po co? Skoro nic się tu nie dzieje ale może to i lepiej. Chyba zamierzam pisać. Chyba bo ostatnio mało czego jestem pewien.