Patrzyłem dzisiaj w niebo i wiem że patrzyłaś na nie Ty. Być
może nie patrzyłaś, lecz wiem że nad Tobą także jest. Błękit spowity kłębem
chmur zwiastujących deszcz. Hej! Mówię do Ciebie. Cześć! Czy widziałaś to co
ja? Nie sądzę. Może nieba są tak naprawdę dwa i te po którym wzrokiem błądzę to
inne niebo niż to przed Tobą? Skąd wiesz że Ty to Ty i że ja nie jestem teraz
Tobą? Przecież to co w tym opowiadaniu się wydarza to nie Twoja, tylko nasza
sprawa. Są dni które nie są dniami. Są
noce przepełnione łzami. Jest czas w którym nic się nie wydarza. Jest bieg
wieku który rysuje się na naszych twarzach. Są butelki wina, jeszcze nie
wypite. Są także pytania co począć z życiem. Jest smutek, jest żal i jest
bohema. Wszystko jest tylko Ciebie tu
nie ma...
- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...
Komentarze