Patrzyłem dzisiaj w niebo i wiem że patrzyłaś na nie Ty. Być
może nie patrzyłaś, lecz wiem że nad Tobą także jest. Błękit spowity kłębem
chmur zwiastujących deszcz. Hej! Mówię do Ciebie. Cześć! Czy widziałaś to co
ja? Nie sądzę. Może nieba są tak naprawdę dwa i te po którym wzrokiem błądzę to
inne niebo niż to przed Tobą? Skąd wiesz że Ty to Ty i że ja nie jestem teraz
Tobą? Przecież to co w tym opowiadaniu się wydarza to nie Twoja, tylko nasza
sprawa. Są dni które nie są dniami. Są
noce przepełnione łzami. Jest czas w którym nic się nie wydarza. Jest bieg
wieku który rysuje się na naszych twarzach. Są butelki wina, jeszcze nie
wypite. Są także pytania co począć z życiem. Jest smutek, jest żal i jest
bohema. Wszystko jest tylko Ciebie tu
nie ma...
Nie ma kresu miłość Twa. Miłość którą możesz dać. Kiedy czujesz się tak niedoskonale To wspaniale! Być może ledwo żyjesz ale oddychasz… I nie ma wątpliwości on jest w swoim pokoju Pewnie ogląda porno z Twoich podbojów. Już najwyższy czas. A Ty ostatnia wychodzisz. A Ty myślałaś że możesz zmienić świat przez rozchylenie nóg. To nie jest dalekie od prawdy. Spróbuj w zamian rozdawać kopniaki. A Ty myślałaś że możesz zmienić jego Przez zmianę perfum na te w stylu jego Matki Och Boże Marzena, czemu? Nigdy nie spotkałem bardziej niemożliwej dziewczyny… W tym samym barze w którym uderzyłaś pięścią w stół I powiedziałaś: Zakochałam się. Wcale nie! Jesteś tylko jeleniem dla tych którzy po Tobie jeżdżą! I nie ważne co zrobię lub powiem. Ten głupi chuj i tak na Tobie swą łapę położy Jesteś nieuleczalną schizotyczką No chyba że okres masz I jeśli wrócisz do niego To schowam w dłoniach twarz Nigdy nie spotkałem bardziej niemożliwej dziewczyny… Nigdy nie spotkałem bardziej niemożliwej dziewczyny… ...
Komentarze