Przejdź do głównej zawartości

Oda do samego siebie czyli kolejne porzucone przedwcześnie "dzieło"


Jestem progiem na którym wybiłem sobie zęby.
Jestem kartoflem co pod zlewem puszcza pędy.
Jestem betonem na którym zdarłem kolana.
Jestem głośną muzyką puszczaną do rana.
Jestem konsolą Nintendo do której zbierałem kartridże.
Jestem swoim sąsiadem którego do dziś kurewsko nienawidzę.
Jestem drążkiem na którym wisiałem do góry nogami.
Jestem pod klatką całującymi się parami.
Jestem pijakiem co wypił całe może wódy.
Jestem psem co nie miał własnej budy.
Jestem niebem upstrzonym w odcieniach czerwieni.
Jestem liściem co spada na ziemię każdej jesieni.
Jestem gwiazdą porno co udaje że krzyczy z rozkoszy.
Jestem gówniarstwem co w Internecie się panoszy.
Jestem lustrzanką cyfrową z wymiennym obiektywem.
Jestem Tobą upitą piwem.
Jestem dzieckiem co nie może przestać płakać.
Jestem imprezą z której nie mam zamiaru wracać.
Jestem brakiem premii do lichej wypłaty.
Jestem rozbitym samochodem swojego taty.
Jestem wierszem co ma częstochowskie rymy.
Jestem zgrabną dupą primabaleriny.
Jestem cygarem tak krótkim że aż pali w usta.
Jestem zaskoczeniem gdy okazało się że butelka już pusta.
Jestem ostatnim kilometrem nieskończonej autostrady.
Jestem papierosem na sztuki sprzedanym z pod lady.
Jestem tą nocą której się widzieliśmy po raz pierwszy.
Jestem początkami niedokończonych wierszy.
Jestem manifestem zapisanym na tej stronie.
Jestem Jezusem w cierniowej koronie.
Jestem nastolatką w skórze z ćwiekami.
Jestem niepozałatwianymi sprawami.
Jestem miłością która nie miała już smaku.
Jestem gołą dupą siedzącą na miejskim deptaku.
Jestem tą krótką chwilą kiedy wiem że żyje.
Jestem wanną w której codziennie ktoś się myje.
Jestem wszystkim co mnie ukształtowało.
Idę więc żyć bo życia mi mało.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wizje schizoidalne #1

- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...

Chcesz to Ci opowiem...

Umierałem sobie spokojnie. Leżąc po środku wsi. Umierałem sobie spokojnie, Nie wiedząc gdzie jesteś Ty. Umierałem sobie spokojnie. Wraz z słońcem zachodził mu świat. Umierałem sobie spokojnie. Ty żyłaś a umierałem ja. Umierałem sobie spokojnie. Była tak piękna pogoda. Umierałem sobie spokojnie. Choć Ty byłaś jeszcze młoda. Umierałem sobie spokojnie. Nie umiałem się więcej bać. Umierał spokojnie bez Ciebie. Samotny. Ach kurwa mać!
Niedawno zobaczyłem że to był pierwszy wpis w 2010 roku. We wrześniu! WOW! Ciekawe czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. W zasadzie jestem pewien że nie. Bo i po co? Skoro nic się tu nie dzieje ale może to i lepiej. Chyba zamierzam pisać. Chyba bo ostatnio mało czego jestem pewien.