Przejdź do głównej zawartości

Proszę czekać

Czasami mam ochotę odpisać na wszystkie maile reklamowe.

"Goń się leszczu."
"Idźcie się jebać"
"Sami sobie powiększcie penisa."

Przysięgam że jedyną rzeczą która mnie przed tym powstrzymuje jest świadomość że nikt tego nie przeczyta. Reklamy wysyła bezduszny automat któremu nic nie da się wyjaśnić.

Podobnie rzecz ma się z sms'ami. Dopiero przy rozmowach z konsultantem można sobie poużywać. Są tak upierdliwi że wcale nie jest mi ich żal. Z resztą nie wolno się dawać skoro i tak nas traktują jak śmieci.

Dzwoni telefon. Odbieram i słyszę muzykę. Proszę czekać.

Rozłączam się natychmiast.

Następnym razem poczekam tylko po to żeby nawrzucać Ci od chujów żebyś pamiętał że skoro Ty dzwonisz do mnie to TWOIM zasranym obowiązkiem jest na mnie czekać.

Dziękuję.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wizje schizoidalne #1

- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...

Chcesz to Ci opowiem...

Umierałem sobie spokojnie. Leżąc po środku wsi. Umierałem sobie spokojnie, Nie wiedząc gdzie jesteś Ty. Umierałem sobie spokojnie. Wraz z słońcem zachodził mu świat. Umierałem sobie spokojnie. Ty żyłaś a umierałem ja. Umierałem sobie spokojnie. Była tak piękna pogoda. Umierałem sobie spokojnie. Choć Ty byłaś jeszcze młoda. Umierałem sobie spokojnie. Nie umiałem się więcej bać. Umierał spokojnie bez Ciebie. Samotny. Ach kurwa mać!
Niedawno zobaczyłem że to był pierwszy wpis w 2010 roku. We wrześniu! WOW! Ciekawe czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. W zasadzie jestem pewien że nie. Bo i po co? Skoro nic się tu nie dzieje ale może to i lepiej. Chyba zamierzam pisać. Chyba bo ostatnio mało czego jestem pewien.