Przejdź do głównej zawartości

Noł fjuczer


Pan Henryk otworzył oczy rano. Zawsze tak robił jak było rano. żeby patrzeć na świat choć w sumie nie ma na co patrzeć. Najpierw sufit. Taki sam jak wczoraj. Potem schody. Łazienka wilgotna. Lodówka pusta. Śniadanie: parówka i dwa piwa. Radio jak anioła głos. Pedał śpiewa o tym że mu nie staje czy coś w tym stylu. W telewizji nowa gwiazda telewizji pokazuje jak zawijać bułkę w bibułkę.  Równie dobrze mogłaby pokazywać jak się bierze chuja do łapy. Ulotka na papierze kredowym  zawierała informacje na temat doskonałych, nowych japońskich telewizorów z Korei  z funkcją ssania druta i drukarki. Pan Henryk zastanawiał się czy nie wziąć kredytu na ów sprzęt. W końcu miał dużo megabajtów i megapikseli. Dużo więcej niż inne urządzenia które posiadał. Doszedł jednak po chwili do wniosku że nic nie rozumie po japońsku ani po koreańsku i na co mu szósty telewizor w domu? Poza tym żeby wziąć kredyt trzeba było oddać lewą nerkę, trzustkę i prostatę i oddać wszystkie swoje dzieci na eksperymenty genetyczne. Henrykowi żyło się ciężko odką rząd uchwalił podatek od istnienia w wysokości 50% średniej krajowej. Henryk zarabiał mniej niż średnia krajowa jednak samobójstwo nie było żadnym wyjściem gdyż podatek od nieistnienia był jeszcze wyższy. Nikogo nie interesowało że nie żyjesz. Podatki są pewniejsze od śmierci.

Ach gdybym znalazł żonę piękną jak letni deszcz, pachnącą lasem. Ach gdyby była niewinna i doskonała. Moje ręce we krwi plamiłyby jej śnieżnobiałe piersi. Złapałbym ją za włosy i robił straszną krzywdę. Mam ochotę rozpierdolić coś pięknego. - Pomyślał Henryk. - Kiedy byłem młody dziewczyny były inne. Najpierw pytały o imię a potem brały do buzi a nie odwrotnie.  Dziś wyznając miłość powiedziałbym coś w stylu; zajebałem się w Tobie jak chuj. Miłość...

Miłość to słowo. Składa się z siedmiu liter i rymuje się z żałość. Rymuje choć niedokładnie.

Henryk zastanawiał się dokąd zmierzą świat i dokąd on sam zmierza. Chujowo było żyć. Nie dało się umrzeć. Czyż to nie jest metafora piekła? Tylko kiedy ja się przeniosłem na tamten świat? Dałbym sobie rękę uciąć że to jeszcze nie miało miejsca gdyby nie to że obie ręce dałem pod zastaw za samochód. Henryk niewiele jeździł samochodem.

Paliwo kosztowało w pizdę pięćdziesiąt  i było tylko na kartki. Towar reglamentowany a i bez rąk jakoś tak ciężko biegi wchodziły.  Nie żeby było dokąd jechać. Dekadencja dużo kosztuje.

Wtem do drzwi zapukał jakiś gość. "Jam jest Jezus Chrystus który Cię wywiódł z ziemi egipskiej  z domu niewoli"
Zbawco! Zakrzyknął Henryk.
Zbawienie tylko 3,5zł + vat - odparł zbawca.


Komentarze

Anonimowy pisze…
Thank you a bunch for sharing this with all people you really realize what you are talking approximately!
Bookmarked. Kindly additionally discuss with my website =).
We could have a link exchange agreement between us

My blog post: pozyczka pod zastaw mieszkania

Popularne posty z tego bloga

Impresja Drezdeńska czyli Marzena - królewna zaprzeczenia.

Nie ma kresu miłość Twa. Miłość którą możesz dać. Kiedy czujesz się tak niedoskonale To wspaniale! Być może ledwo żyjesz ale oddychasz… I nie ma wątpliwości on jest w swoim pokoju Pewnie ogląda porno z Twoich podbojów. Już najwyższy czas. A Ty ostatnia wychodzisz. A Ty myślałaś że możesz zmienić świat przez rozchylenie nóg. To nie jest dalekie od prawdy. Spróbuj w zamian rozdawać kopniaki. A Ty myślałaś że możesz zmienić jego Przez zmianę perfum na te w stylu jego Matki Och Boże Marzena, czemu? Nigdy nie spotkałem bardziej niemożliwej dziewczyny… W tym samym barze w którym uderzyłaś pięścią w stół I powiedziałaś: Zakochałam się. Wcale nie! Jesteś tylko jeleniem dla tych którzy po Tobie jeżdżą! I nie ważne co zrobię lub powiem. Ten głupi chuj i tak na Tobie swą łapę położy Jesteś nieuleczalną schizotyczką No chyba że okres masz I jeśli wrócisz do niego To schowam w dłoniach twarz Nigdy nie spotkałem bardziej niemożliwej dziewczyny… Nigdy nie spotkałem bardziej niemożliwej dziewczyny… ...

Stagnacja

Praca, szkoła, śmierć, zaraz wpadnę w szał Obrzydliwy dzień, nie wytrzymam tak Czuję się, jak śmierć, jak nic, jak nikt, bez szans Jestem jakoś tak, jak coś na prąd ...i w dodatku kurewsko napieprzaja mnie łapy....