Przejdź do głównej zawartości

Dickie Dream

Wczesne popołudnie było. Za oknem lał deszcz, za ścianą lał sąsiad, psy szczekały dupami. Remigiusz wsłuchiwał się właśnie w krople wody rozbryzgujące się na szybie jego okna. Nie był pewien czy okno staje się co raz bardziej mokre czy co raz mniej suche. Nie wpadł jednak na pomysł że oba te zjawiska mogą zachodzić równocześnie.

Fajki rozsadzały mu płuca od wewnątrz, czaszka miała za chwilę implodować a wątroba zrezygnowała już nawet z pisania podań o urlop zdrowotny. Remigiusz doszedł do wniosku iż tak naprawdę mógłby upodobnić się do szyby w jej staraniach o nawilżenie swojej powierzchni. Ba! Doszedł nawet do tego że mógłby być dużo bardziej skuteczny! Wyczołgał się przed dom, na deszc, ryjem w błoto. „Tak!”- pomyślał – „Ryj w błoto! To jest to.” Zaczerpną garść, potem drugą i nie odrywając ryja od ziemi począł wcierać sobie ów środek leczniczy w te miejsca głowy które styczności z ziemią aktualnie nie posiadały. Lepiej mu się zrobiło.

Gdy już tak się mu zrobiło że było lepiej to zachciało mu się rżnąć karabinem w bruk ulicy. Innymi słowy stanął mu co wykorzystał napierając lędźwiami na ziemie w celu jako takiej stymulacji swojego organu. Na tyle go było tylko stać w tej chwili ale przecież mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, a jak kończy. Niestety Remigiusz nie był w stanie dziś skończyć.

Po jakichś dwóch godzinach wypoczynku na łonie natury postanowił się wczołgać z powrotem do domu. Nie mógł tak leżeć cały dzień. Jeszcze ktoś by go zauważył. Poza tym musiał wcześnie położyć się spać.

Niestety w domu sytuacja znów się pogorszyła. Było ciężko. Remigiusz postanowił odebrać sobie życie. Niestety nawet tego nie był w stanie skutecznie zaplanować. Osunął się tylko bezwładnie na ziemię po tym jak z całej siły zajebał sobie patelnią w głowę. Nie polepszyło to, co gorsza, jego stanu za to zdawał się słyszeć głos.

- Remek!

-?

-Remek wstawaj. Trzeba skończyć opowiadanie!

- Halo? Kto mówi?

- To ja! Autor opowiadania którego jesteś bohaterem. Które to trwa wiecznie jako że w tej chwili jest pisane, jednakowoż czytane przez kogoś i nie przeczytane zajmuje miejsce na blogu. Czy to że nikt go w danej chwili nie czyta oznacza że go nie ma? Czy…

- O rzesz kurwa, ja pierdolę! – Remigiusz ocknął się. –Miałem spotkanie ze stwórcą moim. Rzucam picie!

Remek wytrzeźwiał momentalnie. Zmówił pacierz, położył się spać. Marzył tylko o tym żeby pójść jutro do pracy. Zapomnieć o tym wszystkim. I całe szczęście! Sejm w końcu nie może stać pusty.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Impresja Drezdeńska czyli Marzena - królewna zaprzeczenia.

Nie ma kresu miłość Twa. Miłość którą możesz dać. Kiedy czujesz się tak niedoskonale To wspaniale! Być może ledwo żyjesz ale oddychasz… I nie ma wątpliwości on jest w swoim pokoju Pewnie ogląda porno z Twoich podbojów. Już najwyższy czas. A Ty ostatnia wychodzisz. A Ty myślałaś że możesz zmienić świat przez rozchylenie nóg. To nie jest dalekie od prawdy. Spróbuj w zamian rozdawać kopniaki. A Ty myślałaś że możesz zmienić jego Przez zmianę perfum na te w stylu jego Matki Och Boże Marzena, czemu? Nigdy nie spotkałem bardziej niemożliwej dziewczyny… W tym samym barze w którym uderzyłaś pięścią w stół I powiedziałaś: Zakochałam się. Wcale nie! Jesteś tylko jeleniem dla tych którzy po Tobie jeżdżą! I nie ważne co zrobię lub powiem. Ten głupi chuj i tak na Tobie swą łapę położy Jesteś nieuleczalną schizotyczką No chyba że okres masz I jeśli wrócisz do niego To schowam w dłoniach twarz Nigdy nie spotkałem bardziej niemożliwej dziewczyny… Nigdy nie spotkałem bardziej niemożliwej dziewczyny… ...

Stagnacja

Praca, szkoła, śmierć, zaraz wpadnę w szał Obrzydliwy dzień, nie wytrzymam tak Czuję się, jak śmierć, jak nic, jak nikt, bez szans Jestem jakoś tak, jak coś na prąd ...i w dodatku kurewsko napieprzaja mnie łapy....