Przejdź do głównej zawartości

Wizje Schizoidalne #12

Jaki to był dzień dokładnie nie pamiętam. Stałaś na chodniku taka niewinna i piękna. Od tamtej pory byłem Ci szoferem i nikim więcej. Spytałaś tylko czy wypada Ci jechać takim samochodem. Ten samochód był nie wart Ciebie. Zrodzona w znaku koziorożca, nad wyraz skromna i taka śnieżno biała. Ten kolor włosów zwą blond. Strażniczka wiedzy tajemnej. Pani pożółkłych kart. Zawsze urzekała mnie w ludziach umiejętność cieszenia się z rzeczy małych.
- Patrz!
- To oni?
- Tak.
-To dla nas?
- Tak.
- Jak pięknie.
Łzy spływały Ci po policzkach. To były łzy szczęścia. Otoczona drucianym kołem, ściśnięta między fotelem a kanapą rozglądałaś się dokoła. To była krótka droga. To była metaforyczna droga. Droga z której nie wraca się już nigdy taką samą. Pozornie nie zmienia się nic. W rzeczywistości odmienia się wszystko. Niewidzialne kajdany spinają ręce. Piętno pręgierza przypisane dla każdego w imię Ojca i Syna i Ducha świętego.

Nie znając Ciebie mogę być bardziej spokojny. Mogę się o nic nie martwić. Nie znając Ciebie nie jest mi nawet żal. Nie znając Ciebie mogę żyć złudzeniami.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Impresja Drezdeńska czyli Marzena - królewna zaprzeczenia.

Nie ma kresu miłość Twa. Miłość którą możesz dać. Kiedy czujesz się tak niedoskonale To wspaniale! Być może ledwo żyjesz ale oddychasz… I nie ma wątpliwości on jest w swoim pokoju Pewnie ogląda porno z Twoich podbojów. Już najwyższy czas. A Ty ostatnia wychodzisz. A Ty myślałaś że możesz zmienić świat przez rozchylenie nóg. To nie jest dalekie od prawdy. Spróbuj w zamian rozdawać kopniaki. A Ty myślałaś że możesz zmienić jego Przez zmianę perfum na te w stylu jego Matki Och Boże Marzena, czemu? Nigdy nie spotkałem bardziej niemożliwej dziewczyny… W tym samym barze w którym uderzyłaś pięścią w stół I powiedziałaś: Zakochałam się. Wcale nie! Jesteś tylko jeleniem dla tych którzy po Tobie jeżdżą! I nie ważne co zrobię lub powiem. Ten głupi chuj i tak na Tobie swą łapę położy Jesteś nieuleczalną schizotyczką No chyba że okres masz I jeśli wrócisz do niego To schowam w dłoniach twarz Nigdy nie spotkałem bardziej niemożliwej dziewczyny… Nigdy nie spotkałem bardziej niemożliwej dziewczyny… ...

Stagnacja

Praca, szkoła, śmierć, zaraz wpadnę w szał Obrzydliwy dzień, nie wytrzymam tak Czuję się, jak śmierć, jak nic, jak nikt, bez szans Jestem jakoś tak, jak coś na prąd ...i w dodatku kurewsko napieprzaja mnie łapy....