Jestem małym chłopcem. Mam 7 lat i jestem mocno zakochany. Kocham się w dziewczynce co też ma 7 lat i chodzi z mną do jednej klasy. I to jest miłość a nie pożądanie bo w wieku 7 lat się jeszcze nie pożąda kobiet. Uwielbiam patrzeć jak się złości na mnie najpierw tupiąc nóżką a następnie mimo wszystko się uśmiechając. A ja uwielbiając ten uśmiech wstaje z jej krzesełka i maszeruję w kierunku swojej ławki. Zawsze po dzwonku siadam na jej miejscu i czekam aż przyjdzie i powie: „Ej”, tupnie nogą i się uśmiechnie. To dla mnie największa radość. Mam 7 lat.
Mam 14 lat i ta sama dziewczyna jest już tym co można nazwać piękną kobietą. Wygląda olśniewająco w czarnej sukience. Jej ciemne włosy tak pięknie się z nią komponują i z niby bransoletką na pól nagim ramieniu. Ona siedzi w ławce za mną. Wszystkim hormony uderzają do głowy i tylko z nią mogę normalnie rozmawiać a przy okazji napawać się jej pięknem.
Mam 17 lat i jestem uczniem liceum. Stoję na balkonie u kumpla. Jest poranek po imprezie. I widzę z tegoż balkonu jak ona idzie z koleżanką. „Cześć!” – krzyczę. Ona odpowiada to samo, uśmiecha się i idzie dalej. A ja stoję na balkonie i myślę o tym że jest naprawdę ładna.
Mam 24 lata i jestem o 5 lat stałych związków głupszy. Powstanie pewnego portalu społecznościowego sprawia iż odświeżają się stare znajomości. W końcu po jakimś czasie spotykamy się na soku. Jakże ona dalej potrafi fascynować. To już nie jest mała dziewczynka ani ładna nastolatka. To już w pełni dojrzała kobieta. Jej uśmiech jest nadal cudowny. Mówi stanowczo za dużo ale to nie szkodzi bo przyjemnie się jej słucha. Dołącza do nas mój znajomy z czasów studiów. Także daje się ponieść jej urokowi.
Ile jeszcze będę mógł się nią fascynować? Jedno jest pewne. Prawdziwa miłość jest platoniczna.
Mam 14 lat i ta sama dziewczyna jest już tym co można nazwać piękną kobietą. Wygląda olśniewająco w czarnej sukience. Jej ciemne włosy tak pięknie się z nią komponują i z niby bransoletką na pól nagim ramieniu. Ona siedzi w ławce za mną. Wszystkim hormony uderzają do głowy i tylko z nią mogę normalnie rozmawiać a przy okazji napawać się jej pięknem.
Mam 17 lat i jestem uczniem liceum. Stoję na balkonie u kumpla. Jest poranek po imprezie. I widzę z tegoż balkonu jak ona idzie z koleżanką. „Cześć!” – krzyczę. Ona odpowiada to samo, uśmiecha się i idzie dalej. A ja stoję na balkonie i myślę o tym że jest naprawdę ładna.
Mam 24 lata i jestem o 5 lat stałych związków głupszy. Powstanie pewnego portalu społecznościowego sprawia iż odświeżają się stare znajomości. W końcu po jakimś czasie spotykamy się na soku. Jakże ona dalej potrafi fascynować. To już nie jest mała dziewczynka ani ładna nastolatka. To już w pełni dojrzała kobieta. Jej uśmiech jest nadal cudowny. Mówi stanowczo za dużo ale to nie szkodzi bo przyjemnie się jej słucha. Dołącza do nas mój znajomy z czasów studiów. Także daje się ponieść jej urokowi.
Ile jeszcze będę mógł się nią fascynować? Jedno jest pewne. Prawdziwa miłość jest platoniczna.
Komentarze
wizja niestety bardzo prawdziwa...