Tak sobie pomyślałem że sobie zrobię qwiz-test z nagrodami. Taki 10 leveli i w ogóle. 1000 punktów do zdobycia. I wszyscy będą głosować i Głowna nagroda to będzie fifka i dwie fajki albo pól zużytego kondoma. Takiego kondomika z peniska ściągniętego. Albo jakiś fajniejszy motywik. Jakaś wieczerza z Tymonkiem na którą da się zaprosić albo inny wypasiony talon na darmowe stanie pod bramą. Chuj wie. No w każdym bądź razie coś wartego uwagi. I zwycięzca który zgromadzi najwięcej punktów to wszystko wygra i będzie szczęśliwy. Tylko trzeba jakiś sensowny limit uczestników wymyślić. Chcielibyście takiego qwiza z jasno określonymi mega nagrodami czy nie? Dajcie znać w komentach choć to i tak prawie pewne że ten qwiz się odbędzie. Za jakiś (krótki) czas określę zasady i zacznę przyjmować zgłoszenia. Zajmijcie stanowiska.
Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...
Komentarze