Wczoraj skończyłem 21 lat a dziś mam kaca i chyba zaczyna mnie boleć ząb. Miałem sobie kiedyś taki plan aby pięknie, dokładnie rok po wydarzeniach upamiętnionych w moim pamiętniku of-line publikować je tu. Figa z makiem. Za mało czasu minęło. Poza tym nie fajnie by mi się kopiowało wpisy nieraz i 6 stronicowe. Także chuj. Ten mój wiek dziwnie podniósł chęć kreacji. Kurwa! to już jest ten wiek w którym chcę robić coś konkretnego ze swoim życiem. Wczoraj nadszedł czas na zmiany które dokonają się w ciągu tego roku. A może otworze lachonarium?
Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...
Komentarze