Rok temu o tej porze miałem wszystko w dupie, tak mi się wydaje. Dziś nie daje mi o sobie zapomnieć perfidna poprawka z British life. Tak głupio się stało. I że tak powiem: męski narząd rozrodczy. Zostałem sam w Węgorzewie i niby powinienem mieć teraz dużo czasu na zaglądanie do książek ale jak to się nazywa? Brak motywacji? Trudno sprężyć się i zajrzeć do książek. Czy ktoś nie powinien zapierdolić mi w łeb i powiedzieć ; "Weź się kurwa do roboty Tymon. Co ty kurwa robisz? Na co czekasz?" A ja mu wtedy na to: "jajco! a sam to co? lepszy jesteś? idź się ruchać!" A ta osoba ; "no to może poruchamy się razem?" A ja: "Dobra z tym że ja jestem na górze" Więc jak sami widzicie z tej sytuacji wyjścia chyba nie ma. Proszę życzyć mi powodzenia.
- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...
Komentarze