Przejdź do głównej zawartości

Posty

Blog który nie chciał zdechnąć.

 Raz dziennie. Wiele, rzeczy robi się raz dziennie. Raz dziennie sra. Raz dziennie myje zęby. Raz dziennie drapiesz się po dupie. Czasami więcej razy. Gdybym raz dziennie pisał post na blogu to blog by żył. A tak piszę raz na kilka lat i reanimuję trupa. Hej, ho! Kolejny post bez znaczenia. Nie wiem czy nie mam racji jeśli wspomnę, że być może ostatni.  
Najnowsze posty

Jesień

 Palec mnie nakurwia i nie chce mi się żyć. Nie tak samobójczo ale trwanie mnie boli. Razem z głową, woreczkiem, żółciowym i permanentnym niedospaniem. Zdjęcia do obróbki nigdy się nie kończą. Miałem do tej pory mieć dwa gotowe śluby a nie mam ani jednego. SKS. Motylek co zawieruszył się w łazience przypomina mi, że i on zaraz zdechnie. Niedługo żyją motylki. Otworzył bym mu okno ale nie ma klamek. Nie ma klamek bo pojebane dzieci z projektu wyrzucały co się da przez okno. Nie dość, że masz krótkie życie to jeszcze wlatujesz przez przypadek nie tu gdzie trzeba i zdychasz w klatce. Taka metafora życia trochę. Ile istnień ma gównianą sytuację przez to gdzie się urodzili? Albo przez drobny przypadek. Europejska bańka jest tylko bańką. Jeszcze gorzej gównianą bańką jest Ameryka. Jeśli ktoś nie wie gdzie żyje to przeciętny Amerykanin.  Bardzo oryginalny zachód słońca był wczoraj. Spałem właśnie. Obudziła mnie żona wracająca wraz z synem z pracy. Spojrzałem otępiały przez okno. Chwy...

Ciężko mi się pisze

     Wczoraj wracałem po pracy odebrać Olka ze szkoły. Olek był na wycieczce. Miał być pod szkołą o drugiej. Ja skończyłem wcześniej i jechałem pod szkołę. W Kolonii Rybackiej dogoniłem autobus. Stwierdziłem, że szkolny. Godzina się mniej więcej zgadzała więc pomyślałem, że ten sam. Dzieciaki w ostatnim rzędzie oglądały się za siebie robiąc głupie miny. Jak to dzieci. W pewnym momencie jednak tradycyjne głupoty przybrały niespodziewaną formę. Młodzieniec ściągną spodnie i pomachał gołym dupskiem przez okno autokaru. No cóż. Wyjąłem telefon i zadzwoniłem do wychowawczyni mojego syna. Upewniłem się, że jedzie autobusem i że to właśnie ten autobus i przekazałem jej radosną nowinę. Jeszcze pod szkołą dopytywała się czy na prawdę wystawił gołą dupę. Tak. Został poprowadzony na rozmowę do dyrekcji. To za pewne będzie ważna lekcja życiowa.      Olek natomiast spytał się czy może iść z kolegami na pizzę. No Olusza. Mogłeś zadzwonić i zapytać to bym nie jechał. Idź....

Mam dużo blogów.

 Tak jak w tytule. Dużo blogów mam. Właśnie założyłem taki  https://piotrtymcio.tumblr.com Mimo to odczuwam potrzebę kontynuowania pisania tego.  Siedzę sobie na zajęciach i bolą mnie plecy. Głównie siedzę całymi dniami. 7 godzin w biurze  a potem, często, jeszcze kilka dobrych w domu. Zdjęcia się same nie obrobią. W kolejce dwa śluby. Jakieś 10 000 fot do przejrzenia, wybrania, korekcji krzywizn, ekspozycji, kolorów kontrastu i ostrości. Dużo tego siedzenia i ono mnie męczy. Myślę sobie, że fajnie jest być fizolem. Fizol ma katywność fizyczną w pracy ale potem w domu odpoczywa tak jak chce. Ja wiem, lekko nie jest i wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Widziałem ogłoszenie o pracy jako kurier dla pyszne.pl Dają rower elektryczny. Lubię jeździć rowerem. Pewnie nic bym nie zarobił ale za to mniej bym siedział. I podziwiał po drodze ładne widoki. Nie wiem jakiego miasta dotyczyła oferta ale miło się fantazjuje.  12:47 Odmierzam ostatnie chwile do weekendu gdzie będę...

Struktura

Niedziela jest. Nie wypoczywam. Męczę się jeszcze bardziej. W moim obecnym życiu nie ma czegoś takiego jak dzień wolny. Czuję, że prowadzi mnie to donikąd. Sprawia, że jestem jeszcze bardziej zmęczony. Czuję, że potrzeba mi pewnych zmian w życiu. Przy tym zmagam się sam ze sobą. Z jednej strony cenię sobie wolność. Z drugiej strony potrzebna mi pewna struktura. Coś czego mogę się trzymać. Jakiś schemat powtarzalny. Coś co pozwala widzieć cel i do czegoś dążyć. Tym samym jestem niewolnikiem struktur. Czy wszyscy nimi jednak nie jesteśmy? Jest coś co niszczy wszelkie rusztowania skutecznie. To inni ludzie. Ludzie jako ogół są nieprzewidywalni. Wszelkie plany biorą w łeb gdy musisz uwzględniać w swoich planach innych ludzi. Fajnie jest być samotnikiem który nigdzie nie musi iść i może zrobić to co chce zrobić wtedy właśnie kiedy chce to zrobić. Pisząc to myślę o przynajmniej dwóch nowych nawykach, które mogłyby mi się przydać gdybym umiał wprowadzić je w życie. Cóż będę próbował. Od powta...

Mijanie

 W Polsce b dziś wieje wiatr. Mój pies zmarł w tym samym roku co królowa Elżbieta. Siedzę sobie w Węgorzewie na ławce i pisze o tym z mojego telefonu. Pewnie gdzie indziej też gdzieś ktoś pisze.  Urodziłem się w 1984 roku i była to zupełnie inna era niż tera. Królowa Elżbieta urodziła się jeszcze wcześniej. Myślę o niej i o tym jak wielu ludzi teraz o niej myśli. Minęła jak wszystko. Jak każdy. Wielki. Mały. Dobry, zły i brzydki. Koniec. Moja wieczorna eskapada pozbawiona jest w sumie sensu. Robienie rzeczy które nie mają sensu wpisane jest jednak w człowieczeństwo i smakuje najlepiej gdy robi się je z rozmysłem. Samodzielne nadawanie sensu rzeczom idiotycznym niektórzy opanowali do perfekcji. Dlatego powstał przekop mierzei wiślanej. To duży komfort móc sobie klikać w literki na telefonie. Mieć co jeść i nie musieć nigdy wybierać czy iść do pracy czy do szkoły. Większość ludzi na świecie jednak nie ma tego komfortu. Ich pierwsza odrobinę poważniejsza choroba bywa ostatnia. Ży...

Czas leci, leci a ty...

 Codziennie zasypiam za późno i wstaje za wcześnie. Po sypialni lata mi komar. Skąd on się u licha tu wziął? Okna zamknięte wszakże.  Tempura fugit jak popierdolony i łysy się już robię dość wyraźnie. Taki pan w średnim wieku. Boże jak mnie ten konar wkurwia.  Gdyby moja częstotliwość prostowania na tym blogu była metaforą walenia konia to wykonywalnym jeden ruch ręką na kilka lat. To dość daleko od orgazmu. Komara już nie ma. To sprawia, że wypada zastanowić się nad ulotnością życia. W wiadomościach trąbili o matce co zabiła miesięczna córkę i raniła 3 i 9 letnich synów. To podobna historia do tej o której nie mogę przestać myśleć. O tym ojcu co pokłócony z żoną zabił się je i syna. Czy to było z zemsty? Niewinne dziecko? Nie wiem. To są rzeczy których pojąć się nie da.  Z jednej strony tak jest stworzony świat, że żywe istoty zabijają inne żywe istoty. Z drugiej strony sprawianie cierpienia nie wydaje się specjalnie dobre. Na ile jest to konstrukt społeczny? Łatwo ...