To najstarszy mój blog jaki się uchował. Tymczasem zdechłość jego jest niczym nie uzasadniona. Być może teraz z nowym narzędziem w ręku uda się go skutecznie reaktywować. Nadać mu nowy sens. Charakter i regularność. Tymczasem boli mnie głowa. Nie wiem od czego. Zima mnie wkurwia. Jest tak niesprzyjająco mokro i zimno za razem. W domu dla odmiany sucho od ogrzewania. Ciemno non-stop. Najchętniej zapadłbym w zimowy sen. Obudźcie mnie koło czerwca. Adios.
- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...
Komentarze