To najstarszy mój blog jaki się uchował. Tymczasem zdechłość jego jest niczym nie uzasadniona. Być może teraz z nowym narzędziem w ręku uda się go skutecznie reaktywować. Nadać mu nowy sens. Charakter i regularność. Tymczasem boli mnie głowa. Nie wiem od czego. Zima mnie wkurwia. Jest tak niesprzyjająco mokro i zimno za razem. W domu dla odmiany sucho od ogrzewania. Ciemno non-stop. Najchętniej zapadłbym w zimowy sen. Obudźcie mnie koło czerwca. Adios.
Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...
Komentarze