Przejdź do głównej zawartości

Chuj above the water...

Nie zastanowiłem się zanim wszedłem do tego pomieszczenia. Teraz było już za późno i wydawało mi się że to bardziej pokój przechodzi przez mnie niż ja przez pokój. Ściany wokół mnie oddychały spokojnie śledząc mój każdy ruch. Były gotowe nachylić się nad mną i polizać mnie po plecach nie zwracając uwagi na wściekłość sufitu. Wiedziałem że musze się wydostać ale nie wiedziałem jak tego dokonać. Postanowiłem udusić się z własnej woli. Po prostu przestać oddychać. Mówi się że najbardziej zdeterminowani samobójcy wieszają się na klamkach. To nie prawda. Najbardziej zdeterminowanie obwiązują sobie szyję własnymi jajami. Moje postanowienie było gdzieś po środku. Nigdy nie rozumiałem czego do mnie chcesz i dlatego zapierodliłem się w taki stan w którym różowe wyziewy powietrza kłębiły się wokół bezładnie porozrzucanych wokół tkanek mózgowych. A może jednej tkanki w wielu kawałkach? Ciężko poznać. Może ktoś tak bardzo miał już dość że rozjebało mu łeb z nadmiaru myśli? Czasami zmęczenie materiału daje o sobie znać a potem już tylko kaplica. O ile nie roztrzaska jej razem z łbem. To w sumie możliwe. Czemu miałoby być nie możliwe? Alicja w krainie smarów która naprawia starego wartburga od 45 lat? Może odjebać. Jeżeli części wciąż brak a gaźnik nie daje się wyregulować.

Tak czy inaczej postanowiłem przejść przez pokój nie przejmując się jego dziwnym wyglądem ni chuja. Trochę chciało mi się rzygać od rozsmarowanych wokół płodów nienarodzonych jeży. Jeszcze nie wykształciły im się te parchate ryje a już służyły za emalię do nanoszenia graffiti w jakimś burdelu. To nie było ok tak samo jak to że nikt nie próbował mi pomóc. A ja chciałem tylko tak delikatnie przyjebać głową w coś miękkiego. Obojętnie w co, choćby z kamienia byleby pokrytego jakąś warstwą puchu. Tak bardzo chcieć można raz na jakiś czas. Tak bardzo że aż się nie może oddychać. Tak bardzo mocno i nic. Czasami jesteś silny i nie pokona Ciebie Nawe stado rozwścieczonych mastodontów. Czasami maż po prostu na korelacje twojej głowy z podłożem nieznanego pochodzenia. Wtedy budzisz się i znów jesteś w tym samym pokoju co wczoraj. Możesz iść do sklepu po mleko i po bułki do tej samej pani sprzedawczyni która kiedyś na imprezie zrobiła Ci laskę a teraz tak pięknie podaje Ci produkty spożywcze. W sumie to po takim poranku nie bardzo chce się już nawet jeść śniadanie. Możesz wrócić do domu i zapodawać sobie Internet jako lekarstwo na Twoje chore sny. Możesz sobie wstawić kutasa na naszą klasę i patrzeć jak szybko administratorzy usną Ci konto. To nie ma wielkiego znaczenia. W dzisiejszych czasach nie ma już ludzi którzy nie widzieli kutasa, niezależnie od wieku. Wszystkie reguły mają co prawda wyjątki ale te je tylko potwierdzają. Tak jak to że po wódce wystąpi kac. Czasami przypominasz sobie jak podpisywałeś się jej markerem na cyckach. Kilka razy dostała od Ciebie penisem po twarzy. Ot takie niewinne zabawy wiecznych nastolatków którzy nie mają co począć z życiem. Rozwój osobisty zastąpił upgrade przeglądarki do najnowszej wersji. Po co Ci wiedza skoro masz pod ręką jebaną wikipedię? Tylko seks jeszcze jakoś wyciąga ludzi z domu ale już i to niedługo. Już niedługo chłopcy będą ładować swoje narządy do odpowiedniego portu w laptopie a dziewczynki… A chuj z dziewczynkami.

Czasami kiedy poranek nie zacznie się jak zwykle od wschodu słońca tylko od zachodu zaczynam się zastanawiać skąd u niego taka kreatywność. Zaczął się i skończył zupełnie na wspak. Cofną się w czasie. Najpierw się odlałem a potem zachciało mi się sikać. Najpierw przyszedł kac i od razu wiedziałem że rano będę pił wódkę. Najpierw przyszedł wytrysk i od razu wiedziałem że wcześniej patrzyłem Ci w oczy. Najpierw skończył się dzień i już wiedziałem jak się zacznie.

Widomości tekstowe mają to do siebie że są bezdźwięczne. Można poddać je w zasadzie dowolnej interpretacji w zasadzie nie zwracając nawet szczególnej uwagi na treść. Można je nawet dokładnie analizować i wyłuskiwać to co autor miał na myśli. A potem autor dostaje 3 z minusem za interpretację swojego własnego wiersza. Pani od polskiego wie lepiej co chciałeś napisać. Ktoś kto kształtuje twoją osobowość musi być w pewnym stopniu niedorozwojem. Musi być do przeskoczenia. Musi być przykładem na to jaki nie chcesz być. Musi czytać to co piszesz i nie rozumieć.

Za dużo w tym wszystkim Węgorzewa – stwierdziła kiedyś koleżanka czytając coś co do niej nie trafiło. Nie pisałem wtedy o Węgorzewie. To co czytasz nie jest informacją od autora. To jest tylko odbicie Twoich własnych myśli od jego myśli.

Może jest tak że świat który nas otacza nie jest jakąś jedną wymierną rzeczywistością tylko tym co sobie o nim myślimy. Jeśli myślisz że się rozczarujesz dlaczego miałoby się to nie zdarzyć? Dlaczego nie myśleć o sobie jak o kimś lepszym? Dlaczego ktoś kto myśli tak o sobie nie zawsze taki jest. Czy naprawdę w to wierzy? Czy gdyby uwierzył to mógłby pójść na spacer po powierzchni wody?

Nieograniczoność czasami bierze się tylko i wyłącznie ze snu. Jak pewien król który po porannym akcie defekacji oglądał swoje dzieło w latrynie i mówił: Nie! Tego się nie da ogarnąć umysłem!

Dlaczego nie zrobisz tego lepiej?

Dlaczego nie zrobisz tego?

Dlaczego nie?

Bo po co?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Niedawno zobaczyłem że to był pierwszy wpis w 2010 roku. We wrześniu! WOW! Ciekawe czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. W zasadzie jestem pewien że nie. Bo i po co? Skoro nic się tu nie dzieje ale może to i lepiej. Chyba zamierzam pisać. Chyba bo ostatnio mało czego jestem pewien.

Czas leci, leci a ty...

 Codziennie zasypiam za późno i wstaje za wcześnie. Po sypialni lata mi komar. Skąd on się u licha tu wziął? Okna zamknięte wszakże.  Tempura fugit jak popierdolony i łysy się już robię dość wyraźnie. Taki pan w średnim wieku. Boże jak mnie ten konar wkurwia.  Gdyby moja częstotliwość prostowania na tym blogu była metaforą walenia konia to wykonywalnym jeden ruch ręką na kilka lat. To dość daleko od orgazmu. Komara już nie ma. To sprawia, że wypada zastanowić się nad ulotnością życia. W wiadomościach trąbili o matce co zabiła miesięczna córkę i raniła 3 i 9 letnich synów. To podobna historia do tej o której nie mogę przestać myśleć. O tym ojcu co pokłócony z żoną zabił się je i syna. Czy to było z zemsty? Niewinne dziecko? Nie wiem. To są rzeczy których pojąć się nie da.  Z jednej strony tak jest stworzony świat, że żywe istoty zabijają inne żywe istoty. Z drugiej strony sprawianie cierpienia nie wydaje się specjalnie dobre. Na ile jest to konstrukt społeczny? Łatwo ...

Jesień

 Palec mnie nakurwia i nie chce mi się żyć. Nie tak samobójczo ale trwanie mnie boli. Razem z głową, woreczkiem, żółciowym i permanentnym niedospaniem. Zdjęcia do obróbki nigdy się nie kończą. Miałem do tej pory mieć dwa gotowe śluby a nie mam ani jednego. SKS. Motylek co zawieruszył się w łazience przypomina mi, że i on zaraz zdechnie. Niedługo żyją motylki. Otworzył bym mu okno ale nie ma klamek. Nie ma klamek bo pojebane dzieci z projektu wyrzucały co się da przez okno. Nie dość, że masz krótkie życie to jeszcze wlatujesz przez przypadek nie tu gdzie trzeba i zdychasz w klatce. Taka metafora życia trochę. Ile istnień ma gównianą sytuację przez to gdzie się urodzili? Albo przez drobny przypadek. Europejska bańka jest tylko bańką. Jeszcze gorzej gównianą bańką jest Ameryka. Jeśli ktoś nie wie gdzie żyje to przeciętny Amerykanin.  Bardzo oryginalny zachód słońca był wczoraj. Spałem właśnie. Obudziła mnie żona wracająca wraz z synem z pracy. Spojrzałem otępiały przez okno. Chwy...