Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2009

Wizje Schizoidalne #12

Jaki to był dzień dokładnie nie pamiętam. Stałaś na chodniku taka niewinna i piękna. Od tamtej pory byłem Ci szoferem i nikim więcej. Spytałaś tylko czy wypada Ci jechać takim samochodem. Ten samochód był nie wart Ciebie. Zrodzona w znaku koziorożca, nad wyraz skromna i taka śnieżno biała. Ten kolor włosów zwą blond. Strażniczka wiedzy tajemnej. Pani pożółkłych kart. Zawsze urzekała mnie w ludziach umiejętność cieszenia się z rzeczy małych. - Patrz! - To oni? - Tak. -To dla nas? - Tak. - Jak pięknie. Łzy spływały Ci po policzkach. To były łzy szczęścia. Otoczona drucianym kołem, ściśnięta między fotelem a kanapą rozglądałaś się dokoła. To była krótka droga. To była metaforyczna droga. Droga z której nie wraca się już nigdy taką samą. Pozornie nie zmienia się nic. W rzeczywistości odmienia się wszystko. Niewidzialne kajdany spinają ręce. Piętno pręgierza przypisane dla każdego w imię Ojca i Syna i Ducha świętego. Nie znając Ciebie mogę być bardziej spokojny. Mogę się o nic nie martwi...

Beznadziejne

Ulica była pusta jak tylko pusta ulica być może. Miasto spowijał mrok głuszony gdzieniegdzie wątłym światłem latarni. Wokół tylko cisza, chuj w dupę i wycie do księżyca. W taką noc jak ta kurewstwo się szerzy. Plugastwo postanawia wyruszyć na wycieczkę w nieznane i buszuje pustymi ulicami w poszukiwaniu swej ofiary. On chciał mieć dziewczynę czystą jak śnieg, o rumianych policzkach i nigdy nie jebaną. Taką pachnącą płatkami jaśminu, taką która promienieje radością każdego dnia a kiedy ma zły humor daje się pocieszyć zwykłym: „Hejże ha! Jutro będzie dobrze.” I było dobrze do chwili kiedy uzmysławiał sobie że tak właściwie to chciałby. Od samego chcenia jednak dzieci się nie rodzą a kurewstwo jest wszędzie i po trzykroć pal go sześć. A gdzie tu jest ta czystość? Gdzie ta świeżość z reklam winterfresh? Pragnienie bycia reklamą obezwładniało. Och tak! Być kolorową błyszczącą reklamą. Polewać sobie podpaski na niebiesko cały dzień. Palić malborasy bo to łączy się z przygodą. Spryskać się ...

Radosna twórczość częstochowsko-pożegnalno-prześmiewcza poniewczasie.

Im więc ej mija lat Tym częściej sobie myślę Że zamiast kochać Ciebie Mogłem utopić się w wiśle. Pomysł ten wraz sobą Taką korzyść niesie Że zamiast u Ciebie Zobaczą mnie w telekspresie. Wiesz dobrze ma miła Ty moje kochanie Że lepsze niż Ty Jest kleju wąchanie. Nie musze się gnębić Czy jesteś czy Cię nie mo? Zapuszczę se włosy I zostanę Emo. I na koniec tego Jeszce pointa taka Możesz na dobranoc Dać mi buzi w siusiaka