Przejdź do głównej zawartości

Wizje Schizoidalne #10

- Kurwa, jak tu ciemno! – Myślał sobie Geforce zamknięty w obudowie komputera. – Ach gdybym tak mógł pocałować piękną Herbatę! Tylko że piękna Herbata chodzi z Kamieniem! Nie rozumiem jak Herbata może wybrać kogoś takiego jak Kamień. Z resztą on jest teraz w dalekim Pakistanie a ja tutaj. – Geforce postanowił więc zorganizować wielką bibę w obudowie ATX z okazji swoich urodzin. Zaprosił wielu gości w tym swojego słynnego współpracownika Konia. Sam staną na straży toalet i zbierał za sranie po 1,50zł. Sześć kup w tygodniu to pięć dych na miesiąc. Nie zaimponował tym jednak pięknej Herbacie mimo że w końcu ją pocałował. Musieli się rozstać. Kamień dowiedział się o całym lizanku od Geforcea i też zostawił Herbatę. Herbata pokarana takim obrotem spraw postanowiła wyjść za mąż za leśnego gawędziarza. Geforce ze smutku znalazł sobie nową dziewczynę ale dla bezpieczeństwa nie widywał się z nią tylko pisał wiadomości na gadu-gadu. Nawet kiedy spotykali się przypadkiem starał się milczeć jak grób. Do dziś nie wiadomo o co mu chodziło. Starzy górale powiadają jednak że był po prostu pierdolnięty.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wizje schizoidalne #1

- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...

Chcesz to Ci opowiem...

Umierałem sobie spokojnie. Leżąc po środku wsi. Umierałem sobie spokojnie, Nie wiedząc gdzie jesteś Ty. Umierałem sobie spokojnie. Wraz z słońcem zachodził mu świat. Umierałem sobie spokojnie. Ty żyłaś a umierałem ja. Umierałem sobie spokojnie. Była tak piękna pogoda. Umierałem sobie spokojnie. Choć Ty byłaś jeszcze młoda. Umierałem sobie spokojnie. Nie umiałem się więcej bać. Umierał spokojnie bez Ciebie. Samotny. Ach kurwa mać!
Niedawno zobaczyłem że to był pierwszy wpis w 2010 roku. We wrześniu! WOW! Ciekawe czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. W zasadzie jestem pewien że nie. Bo i po co? Skoro nic się tu nie dzieje ale może to i lepiej. Chyba zamierzam pisać. Chyba bo ostatnio mało czego jestem pewien.