Przejdź do głównej zawartości

A można było tego uniknąć



Często takie myśli pojawiają się w szkole. Pewnie jeszcze w paru innych zawodach też i przestaje to być wtedy śmieszne. Często przed oczami staje przyszły menel i nie sposób odpędzić się od tej myśli. Pewnie nie powinno tak być. To nie powinno się stać. Te same szansy edukacyjne powinny sprawić że każde dziecko ma szansę wyrosnąć na kogoś ważnego. Prawda jest jednak taka że obecny system szkolny faworyzuje w zasadzie tylko jeden rodzaj inteligencji i np dzieciak z uzdolnieniami sportowymi będzie się przez całe szkolne życie męczył. Do tego dochodzą postawy rodziców którzy popadają z skrajności w skrajność. Jedni mają swoje dzieci i ich edukację kompletnie w dupie, inni zaś zapisują swoje pociechy na wszelkie możliwe zajęcia dodatkowe odbierając im tym samym jakikolwiek czas wolny. To z resztą i tak nie jest jeszcze powód do trwogi. Brak wolnego czasu wszakże w pewnym sensie może chronić przed głupotą. Problem pojawia się wtedy gdy rodzice na siłę chcą zrobić z dzieci prawników, lekarzy i ekonomistów pod czas gdy dzieci wolałyby być rolnikami, sportowcami i aktorami. Znane mi są pewne przypadki przymuszania. Znane są też przypadki kiedy całkiem zdolne dzieci nazywane są w domu matołami i odsądzane od czci i wiary. Motywacja polegająca na ciągłym ganieniu zdecydowanie nie buduje zapału a dużo częściej potęguje bunt wobec nauki. W końcu kto lubi robić coś co mu kompletnie nie wychodzi? Przez całe niemal dzieciństwo szkoła wiązała się dla mnie z nieustającym poczuciem krzywdy i teraz gdy sam mogę nauczać widzę to jeszcze bardziej. Czuję to jeszcze mocniej a jednak często nie da się zrobić nic co mogło by cokolwiek zmienić. Szkoda...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Niedawno zobaczyłem że to był pierwszy wpis w 2010 roku. We wrześniu! WOW! Ciekawe czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. W zasadzie jestem pewien że nie. Bo i po co? Skoro nic się tu nie dzieje ale może to i lepiej. Chyba zamierzam pisać. Chyba bo ostatnio mało czego jestem pewien.

Czas leci, leci a ty...

 Codziennie zasypiam za późno i wstaje za wcześnie. Po sypialni lata mi komar. Skąd on się u licha tu wziął? Okna zamknięte wszakże.  Tempura fugit jak popierdolony i łysy się już robię dość wyraźnie. Taki pan w średnim wieku. Boże jak mnie ten konar wkurwia.  Gdyby moja częstotliwość prostowania na tym blogu była metaforą walenia konia to wykonywalnym jeden ruch ręką na kilka lat. To dość daleko od orgazmu. Komara już nie ma. To sprawia, że wypada zastanowić się nad ulotnością życia. W wiadomościach trąbili o matce co zabiła miesięczna córkę i raniła 3 i 9 letnich synów. To podobna historia do tej o której nie mogę przestać myśleć. O tym ojcu co pokłócony z żoną zabił się je i syna. Czy to było z zemsty? Niewinne dziecko? Nie wiem. To są rzeczy których pojąć się nie da.  Z jednej strony tak jest stworzony świat, że żywe istoty zabijają inne żywe istoty. Z drugiej strony sprawianie cierpienia nie wydaje się specjalnie dobre. Na ile jest to konstrukt społeczny? Łatwo ...

Jesień

 Palec mnie nakurwia i nie chce mi się żyć. Nie tak samobójczo ale trwanie mnie boli. Razem z głową, woreczkiem, żółciowym i permanentnym niedospaniem. Zdjęcia do obróbki nigdy się nie kończą. Miałem do tej pory mieć dwa gotowe śluby a nie mam ani jednego. SKS. Motylek co zawieruszył się w łazience przypomina mi, że i on zaraz zdechnie. Niedługo żyją motylki. Otworzył bym mu okno ale nie ma klamek. Nie ma klamek bo pojebane dzieci z projektu wyrzucały co się da przez okno. Nie dość, że masz krótkie życie to jeszcze wlatujesz przez przypadek nie tu gdzie trzeba i zdychasz w klatce. Taka metafora życia trochę. Ile istnień ma gównianą sytuację przez to gdzie się urodzili? Albo przez drobny przypadek. Europejska bańka jest tylko bańką. Jeszcze gorzej gównianą bańką jest Ameryka. Jeśli ktoś nie wie gdzie żyje to przeciętny Amerykanin.  Bardzo oryginalny zachód słońca był wczoraj. Spałem właśnie. Obudziła mnie żona wracająca wraz z synem z pracy. Spojrzałem otępiały przez okno. Chwy...