Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2007

800 102 102

Piękny pan z linii technicznej oznajmił mi iż moja sprawa znajduję się w specjalnej komórce. Że mają numer kontaktowy i że zadzwonią. Mówię mu że jakoś nie dzwonią więc sam chciałbym się dowiedzieć co i jak. On mówi że ok że zaraz się dowie jaka jest możliwość sprawdzenia co i jak. Nie ma go parę chwil wraca i prosi o kontakt ze stacjonarnego. Mówię mu że nie mam stacjonarnego jest zdziwiony ale prosi o cierpliwość zaraz czegoś się dowie. Po chwili milczenia rozłącza się. Chyba zaszokowało go to czego się dowiedział. Zadzwonię jeszcze raz za jakiś czas jak ochłonie...

Moje Boje z TPSA

Zaraz po przeprowadzce z Białegostoku do Kalu postanowiłem założyć Internet. Jako że nie ma tu innej możliwości niż DSL zgłosiłem się do TPSA. Umowa pięknie, ładnie, gładko. Powiadamiam panią że nie ma gniazdek telefonicznych choć linia jest pociągnięta. Pani wyjaśnia że nie ma najmniejszego problemu bo panowie którzy przyjdą ów gniazdka założą. Opcja 6 Mb super. Czas oczekiwania 14 dni. Po 14 dniach nie zjawia się nikt. Spoko, spoko szybki tel. Zjawią się za 3 dni. Po trzech dniach przychodzą dwaj panowie z TPSA ze śrubokrętem w dłoniach. W zasadzie nie powinno to nikogo interesować z czym w dłoni przychodzą gdyby tylko to wystarczyło im do uczynienia swojej powinności. Panowie niestety są zdziwieni że nie ma gniazdek: „Wie pan, my nie jesteśmy od tego.” To od czego jesteście? Od włożenia wtyczki w gniazdko? Tyle to ja mogę sobie zrobić sam. Panowie byli jeszcze bardziej zdziwieni kiedy usłyszeli że mają spierdalać po narzędzia po tym jak poryli pół ściany śrubokrętem w poszukiwaniu k...

The Place I'll Return To Someday

Otwieram oczy, przekrwione oczy, ledwo widzące oczy. Ból rozsadza głowę od środka. Jedyne czego chcę to pić. Biorę łyk soku pomarańczowego stojącego nieopodal na zasyfionym stoliku. Sok okazuje się być gazowany. Zwracam wszystko do zlewu… To była pierwsza wielka miłość. Siedzę skacowany na ławce przed domem. Wir w głowie nie pozwala mi się ruszać, słońce opala mi ryj wbrew mojej woli. Każę odpierdolić się słońcu ale te nie słucha posyłam więc mu jeszcze serdeczne: „Chuj ci w dupę” i powracam do wspominania mej pierwszej. Zaczynam rozpoznawać kolory… Nie! Wydawało mi się to dachówka spadająca nagle z mojego dachu uderzyła mnie w głowę powodując chwilowe powstanie wyższego stanu świadomości zupełnie jak po zażyciu środków odurzających ot choćby marychy z tym że nic nie musisz palić i kurewsko boli Cię głowa. Ale fazka niezła. To z pewnością miejsce do którego kiedyś powrócę. Zachwyt na burzą czarnych włosów, błysk pięknych, orzechowych oczu. Uśmiech – słodki i obiecujący niesamowitą przy...