Przejdź do głównej zawartości

Z perspektywy czasu: Lipiec 2004



Kiedy spoglądam na fotografie z początku lipca 2004 roku widzę dziewczynę w której się zakochałem, z którą to wbrew wszystkiemu uciekłem na tydzień do Białegostoku by tam oddawać się w pełni namiętnościom jakie nam szumiały w głowach. To właśnie wtedy kupiłem swoją pierwszą cyfrówkę – Canona PowerShot A310. Dałem za niego wtedy 1050zł. Dużo więcej niż powinienem dzięki czemu musiałem potem siedzieć przez jakiś czas głodny. Śmieszna sprawa że jakieś 2 lata później rozstałem się z nim za ¼ kwoty którą musiałem za niego zapłacić. Tak czy inaczej przez około roku rejestrowałem nim chwile swojego życia. Niektórymi dzielę się z wami dziś, inne pozostaną tylko moje do końca mych dni.



Wakacje roku 2004 to okres kiedy przestał istnieć sklep przy ulicy Bema to także ostatnie wakacje kiedy miałem w Węgorzewie swój własny kąt. Odkąd wyjechałem na studia prawie zawsze jestem tu trochę bardziej gościem niż miało to miejsce przedtem. Pragnę to zmienić. Znowu chcę być sam we własnych czterech kątach i uprawiać seks z kim mi się podoba o dowolnej porze. Jakież to prostackie, być może aczkolwiek wiem że sporo z was rozumie tę prostą myśl której nie pogłębiam celowo.



Wakacje 2004 to także rockowisko a o ile pamięć mnie nie zwodzi to w rok wcześniej na scenie wystąpiły Wilki. Właśnie wtedy siedziałem na oponie z Basią jeszcze wtedy moją koleżanką kiedy zagrali swój hicior zaczynający się od słów: Baśka miała fajny biust(…)
Pamiętam że spojrzałem wtedy na nią i powiedziałem że: Idę chyba wpierdolić Gawlińskiemu bo w moim odczuciu piersi twoje nic nie straciły na swojej fajności więc o co mu chodzi z tym czasem przeszłym. Czasami zastanawiam się kto jeszcze w ten sposób podrywał jakąś tam swoją Baśkę. Im dłużej żyje tym lepiej wiem że Basie to złe kobiety są i z tego miejsca was przed tym przestrzegam. Pamiętajcie tylko że od każdej reguły są wyjątki. A moja Basia tegoż lata do szkoły się nigdzie nie dostała. Jej egzaminy na matematykę skończyły się wynikiem po prostu śmiesznym więc pozwolę je sobie pominąć. Zaczęliśmy szukać dla niej szkoły na miejscu. Dla mnie to było prawie równoznaczne z rozstaniem. Wiedziałem wtedy że jeżeli rozdzielą nas studia to znajdę sobie nową dziewczynę i nie będzie mi z tego powodu smutno. Czas pokazał że stało się inaczej. Lepiej czy gorzej? Któż to wie?



W tymże samym czasie mój kolega ze szkolnej ławy zaczął chodzić z młodszą o wiele lat od siebie dziewczyną z sąsiedniej wioski natomiast inny znajomy z gdańska z jedną z moich znajomych. Żaden z tych związków nie przetrwał do dziś natomiast mnie i Barbarę łączyło najwięcej i dlatego najwięcej huku było później przy rozrywaniu. Natomiast obyło się praktycznie bez żalu. Bez żalu nie obyło się za to u Bartka i Agnieszki natomiast Mateusz i Justyna wydawali się zupełnie beznamiętni i bezpłciowi w swoim ostatecznym akcie choć może wyglądało to tak tylko z boku.



Późno chodziło się spać i późno wstawało. Wielkie marzenia i seks, wielkie nadzieje i dym z papierosów, kobiety i alkohol uderzające do głowy. Tak właśnie pamiętam Lipiec roku 2004

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Impresja Drezdeńska czyli Marzena - królewna zaprzeczenia.

Nie ma kresu miłość Twa. Miłość którą możesz dać. Kiedy czujesz się tak niedoskonale To wspaniale! Być może ledwo żyjesz ale oddychasz… I nie ma wątpliwości on jest w swoim pokoju Pewnie ogląda porno z Twoich podbojów. Już najwyższy czas. A Ty ostatnia wychodzisz. A Ty myślałaś że możesz zmienić świat przez rozchylenie nóg. To nie jest dalekie od prawdy. Spróbuj w zamian rozdawać kopniaki. A Ty myślałaś że możesz zmienić jego Przez zmianę perfum na te w stylu jego Matki Och Boże Marzena, czemu? Nigdy nie spotkałem bardziej niemożliwej dziewczyny… W tym samym barze w którym uderzyłaś pięścią w stół I powiedziałaś: Zakochałam się. Wcale nie! Jesteś tylko jeleniem dla tych którzy po Tobie jeżdżą! I nie ważne co zrobię lub powiem. Ten głupi chuj i tak na Tobie swą łapę położy Jesteś nieuleczalną schizotyczką No chyba że okres masz I jeśli wrócisz do niego To schowam w dłoniach twarz Nigdy nie spotkałem bardziej niemożliwej dziewczyny… Nigdy nie spotkałem bardziej niemożliwej dziewczyny… ...

Stagnacja

Praca, szkoła, śmierć, zaraz wpadnę w szał Obrzydliwy dzień, nie wytrzymam tak Czuję się, jak śmierć, jak nic, jak nikt, bez szans Jestem jakoś tak, jak coś na prąd ...i w dodatku kurewsko napieprzaja mnie łapy....