To był dzień piękny czerwcowy. Ona była tu a on tam. Oni byli gdzie indziej. Nie byli ze sobą. I tak mocno się kochali – on w niej, ona z innym w samochodzie. Ta historia nie ma sensu, ona nie kończy się dobrze. Happy end poszedł gdzieś daleko na piwo i nie przybędzie na czas żeby skończyć się dobrze. Złamane serce – jak to banalnie brzmi jakie to jest wszystko błahe. Ale jemu nie wydaje się to błahe – on zostaje rzucony na kolana. Wydarty zakrwawiony narząd, pompujący krew zazwyczaj, ocieka sobie teraz z resztek płynów, leży gdzieś w kącie na podłodzie i miota się bezradnie jak ryba wyrzucona na brzeg. Już niedługo jego akcja ustanie, już niedługo będzie słychać przeraźliwy bezlitosny pisk. Już za chwile… pik, pik, pik, piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii………………… Cisza. Jeszcze chwila, zbiegają się lekarze, próbują go ratować. Ale jego już nie ma, unosi się ponad ich głowami roniąc łzy. Płacze nawet teraz po swojej śmierci choć nigdy tego nie robił. Gorzkie łzy goryczy są tak szczere i t...