Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2022

Jesień

 Palec mnie nakurwia i nie chce mi się żyć. Nie tak samobójczo ale trwanie mnie boli. Razem z głową, woreczkiem, żółciowym i permanentnym niedospaniem. Zdjęcia do obróbki nigdy się nie kończą. Miałem do tej pory mieć dwa gotowe śluby a nie mam ani jednego. SKS. Motylek co zawieruszył się w łazience przypomina mi, że i on zaraz zdechnie. Niedługo żyją motylki. Otworzył bym mu okno ale nie ma klamek. Nie ma klamek bo pojebane dzieci z projektu wyrzucały co się da przez okno. Nie dość, że masz krótkie życie to jeszcze wlatujesz przez przypadek nie tu gdzie trzeba i zdychasz w klatce. Taka metafora życia trochę. Ile istnień ma gównianą sytuację przez to gdzie się urodzili? Albo przez drobny przypadek. Europejska bańka jest tylko bańką. Jeszcze gorzej gównianą bańką jest Ameryka. Jeśli ktoś nie wie gdzie żyje to przeciętny Amerykanin.  Bardzo oryginalny zachód słońca był wczoraj. Spałem właśnie. Obudziła mnie żona wracająca wraz z synem z pracy. Spojrzałem otępiały przez okno. Chwy...

Ciężko mi się pisze

     Wczoraj wracałem po pracy odebrać Olka ze szkoły. Olek był na wycieczce. Miał być pod szkołą o drugiej. Ja skończyłem wcześniej i jechałem pod szkołę. W Kolonii Rybackiej dogoniłem autobus. Stwierdziłem, że szkolny. Godzina się mniej więcej zgadzała więc pomyślałem, że ten sam. Dzieciaki w ostatnim rzędzie oglądały się za siebie robiąc głupie miny. Jak to dzieci. W pewnym momencie jednak tradycyjne głupoty przybrały niespodziewaną formę. Młodzieniec ściągną spodnie i pomachał gołym dupskiem przez okno autokaru. No cóż. Wyjąłem telefon i zadzwoniłem do wychowawczyni mojego syna. Upewniłem się, że jedzie autobusem i że to właśnie ten autobus i przekazałem jej radosną nowinę. Jeszcze pod szkołą dopytywała się czy na prawdę wystawił gołą dupę. Tak. Został poprowadzony na rozmowę do dyrekcji. To za pewne będzie ważna lekcja życiowa.      Olek natomiast spytał się czy może iść z kolegami na pizzę. No Olusza. Mogłeś zadzwonić i zapytać to bym nie jechał. Idź....