Przejdź do głównej zawartości

Social Komedia


Był dzień. Jaki? Ciężko powiedzieć. Dawno minęły dni w których byłem osadzony w świecie który mnie otacza. Mijali mnie ludzie. Mijały samochody. Omijał mnie świat.

To chujowe kiedy tak świat Cię omija. Odczuwasz wtedy takie jebane FOMO. Fear of Missing Out. I znowu sprawdzasz fejsbuk. Fejsbuka może. I znowu jesteś na bieżąco ze sobą. Ze znajomymi. Teraz już wiesz że Krysia ma okres, Radosław kotka, a Zosia fajne wakacje. 

Zaraz? Gdzie to ja byłem? Dworzec może. Może restauracja. Może morze. Na wszelki wypadek jebnę fotkę, żeby potem sprawdzić gdzie byłem. Z resztą chuj z tym gdzie. Ważne ile lajeczków. Lajeczki są solą życia. Już nawet nie liczy się kto Ci obciąga, jeżeli nikt tego nie polubi. Następnym razem kiedy zrobisz mi pałę, nie zapomnij o tym napisać na moim wallu. 

To jednak nie morze. To góry. Poznaje po tym że nie ma zasięgu. Za daleko polazłem. Jestem jedną z tych ryb które wolą być w sieci. Cały czas podłączony. Nawet kiedy śpię. Nawet kiedy piję. Google! Raise your glass!

A może by tak jakiś implant wszczepiany do penisa? Miałem znajomego który pisał o tym na fejsie że właśnie idzie dymać swoją żonę. Potrafił o tym pierdolić przez dwie godziny. Jej chyba nie, bo dziś już nie ma żony. Wiecie ile małżeństw można by uratować dzięki temu wynalazkowi? Implant który po wykryciu, że jest w pochwie sam zmieni status na facebook'u? "Właśnie dymam się z Kasią". Lajeczki, lajeczki, lajeczki. Tylko jeden hejterski komentarz od żony. Da się przeżyć.

A po śmierci walnijcie mi: "Piotr jest sztywny jak nigdy dotąd" na każdym koncie użytkownika jakie mam. Sam już nie pamiętam haseł do połowy z nich. I lajeczki. Konicznie dużo lajków. Umarł Chuj! To status Twój. Lajeczki jednak dla mnie.

I nawet Śnięty Piotr w niebie ma swoje pliki w chmurze. Niestety żeby mieć dostęp do tych akt, nie każdy to wie, trzeba być offline.

I'm disconnecting for now.

Peace out!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Chciało mi się pisać.

Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...

Dualność

Piątek, samo południe, dach najwyższego budynku w mieście. Na krześle siedzi blond dziewczyna o niebieskich oczach. Jest przywiązana do krzesła, ma knebel w ustach. Wokół niej krąży nerwowo młody mężczyzna: wysoki, przystojny brunet. Trzyma w ręku nóż. W jego ustach rodzi się krzyk: -Jak mogłaś! – Łapie się za głowę, wyrywa z niej włosy. – Ufałem Ci! Pozwalałem na wszystko a ty i tak chciałaś więcej! Musiałaś się z nim przespać, tak? Byłaś dla mnie ucieleśnieniem wierności i czystości. Zawsze kiedy obnażałaś się przedmą czułem się jakbym wchodził do świątyni, z zażenowaniem przeżywałem każdą chwilę jakbym był niegodzien jej dostąpienia. Pragnąłem zawsze dać ci w zamian to wszystko czego chciałaś i czego potrzebowałaś. Czułem że tylko w ten sposób mogę ci się odwdzięczyć za mistycyzm piękna którym mnie obdarzyłaś. Ale nie! Tobie było mało! Gdy teraz patrzysz mi w oczy myślę ile czasu upłynie nim się wyrzygam. Zapragnęłaś wolności, tak? To teraz słuchaj. Słuchaj mnie uważnie bo będę osta...