Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2009

Chcesz to Ci opowiem...

Umierałem sobie spokojnie. Leżąc po środku wsi. Umierałem sobie spokojnie, Nie wiedząc gdzie jesteś Ty. Umierałem sobie spokojnie. Wraz z słońcem zachodził mu świat. Umierałem sobie spokojnie. Ty żyłaś a umierałem ja. Umierałem sobie spokojnie. Była tak piękna pogoda. Umierałem sobie spokojnie. Choć Ty byłaś jeszcze młoda. Umierałem sobie spokojnie. Nie umiałem się więcej bać. Umierał spokojnie bez Ciebie. Samotny. Ach kurwa mać!

Chuj above the water...

Nie zastanowiłem się zanim wszedłem do tego pomieszczenia. Teraz było już za późno i wydawało mi się że to bardziej pokój przechodzi przez mnie niż ja przez pokój. Ściany wokół mnie oddychały spokojnie śledząc mój każdy ruch. Były gotowe nachylić się nad mną i polizać mnie po plecach nie zwracając uwagi na wściekłość sufitu. Wiedziałem że musze się wydostać ale nie wiedziałem jak tego dokonać. Postanowiłem udusić się z własnej woli. Po prostu przestać oddychać. Mówi się że najbardziej zdeterminowani samobójcy wieszają się na klamkach. To nie prawda. Najbardziej zdeterminowanie obwiązują sobie szyję własnymi jajami. Moje postanowienie było gdzieś po środku. Nigdy nie rozumiałem czego do mnie chcesz i dlatego zapierodliłem się w taki stan w którym różowe wyziewy powietrza kłębiły się wokół bezładnie porozrzucanych wokół tkanek mózgowych. A może jednej tkanki w wielu kawałkach? Ciężko poznać. Może ktoś tak bardzo miał już dość że rozjebało mu łeb z nadmiaru myśli? Czasami zmęczenie materi...