Pogoda się robi ładna, wiosna idzie do nas małymi krokami. Studiować się będzie coraz ciężej wraz ze wzrostem temperatury powietrza za oknem. A tu wypracowania testy i egzaminy. Ubaw po pachy. No ale co tam? Mój codzienny widok z okna na aptekę przy ulicy antoniukowskiej niby porównywalny tematycznie do widoku z okna w moim eks mieszkanku w Węgorzewie. Wtedy mogłem oglądać aptekę na ulicy teatralnej. Z tym że ten Węgorzewski widok z czwartego piętra obejmował naprawdę ładny kawałek terenu. Ten tu przysłonięty jest skutecznie drzewami, z resztą tutaj nie bardzo jest na co patrzeć. Zielonego otoczenia trzeba mi i nie takiego jak na plantach z tysiącem osób wokół. No cóż, wychowałem się tak a nie inaczej i wole obcować z natura niż z obcymi ludźmi.
- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...
Komentarze